Igor, tak pół na pół (50/50), tzn.

6 grudnia 2012

w połowie masz rację, lecz w drugiej się mylisz. Dla przejrzystości, w podpunktach:

1. Zapominasz lub świadomie przemilczasz, iż Japonia oficjalnie jest niepodległym i suwerennym państwem, to tak naprawdę jest protektoratem USA. Krajem w aksamitnej okupacji. Dla Waszyngtonu Nippon to najdalej wysunięta rubież na Pacyfiku. Przy samych Chinach i Rosji. I najbardziej uzbrojona rubież – i w wojska amer., i japońskie. Niewielu wie, że Japonia, pomimo powojennej masy ograniczeń militarnych, zwłaszcza w lotnictwie (np. ich samoloty mają ogr. radary i wyłącznie pociski krótkiego zasięgu), ma bardzo rozwiniętą marynarkę wojenną. I liczną, i nowoczesną. Silniejszą np. niż Australia i cała reszta w regionie, a porównywalną z ros., chińską i indyjską. Silna militarnie Japonia JEST NA RĘKĘ USA, ponieważ w przypadku potencjalnego, dużego konfliktu na Pacyfiku, na długi czas jap. marynarka zwiąże siły (marynarkę i lotnictwo) wroga/wrogów daleko od Hawajów, nie wspominając o Alasce czy zachodnim, kalifornijskim wybrzeżu USA. Z Tajwanem (Formozą) jest podobnie. Osłabienie Japonii, czy wręcz jej utrata, bardzo komplikuje sytuację militarno-geopolityczną na Pacyfiku, przybliżając wrogich napastników do amer. bramki… 😉 Dlatego USA nie mogą tam, i tak, popuścić choć odrobinę. Zwłaszcza, że jap. establishment od jakiegoś czasu też gra własną grę, lawirując między potęgami wokół Pacyfiku, zachowując się bardziej elastycznie. Stąd to przypominanie Tokio, kto jest jedynym REALNYM gwarantem bezp. Japonii. No kto, jak nie USA…? 😉

2. Odnośnie Syrii; coś taki drażliwy? Wiele w tym racji, co piszą (dostrzegają) inni. Coś zbyt przewlekły jest ten konflikt, coś za słabo aktywne wojska Assada czy „doradcy zagraniczni” from Russia, hehe. Widać, że ani wsparcie wywiadowcze, ani rzekome działania Specnazu niewiele dają, skoro partyzanci tak skutecznie się okopali. To Rosja powinna jak najszybciej rozwiązać; zwłaszcza teraz, gdy już reelekcja Obamy jest zapewniona. I przestać się patyczkować z pomocą wojskową, oficjalnie sprzedając Syrii S-300 i/lub eksportową, zubożoną wersję S-400(E).

3. Odnośnie Państwa Środka. Przeceniać Chiny jest błędem, ale nie doceniać – głupotą. Wybacz, ale potencjał na dominację nad globem czy realną przeciwwagę dla USA za te kilka dekad, to mają Chiny, a nie Rosja. Potencjał demograficzny, gospodarczy, naukowo-techniczny, w przyszłości walutowy. Siła Rosji opiera się tylko na dwóch filarach: surowcach energetycznych i kompleksie militarno-technicznym (w tym liczna broń nuklearna). Jednak to pierwsze to przypadek, a raczej słabość nowożytnych Chin, które prawie bez walki oddały caratowi Syberię, a to drugie to spadek po CCCP. Korzystanie z potencjału i infrastruktury wytworzonej przez Sowiety. Czyli kij i marchewka, hehe. Chiny nie są głupie i myślą w perspektywie długodystansowej, a nie dorażnej. Zaatakowanie teraz USA (i Rosji) byłoby samobójstwem. Ale doganiają obu konkurentów, aż furczy. I gosp., i militarnie. I wyczekują tego dnia, kiedy to z pozycji siły zażądają od Waszyngtonu i Moskwy tronu dla siebie. Jednak na to potrzebują jeszcze ze dwóch, trzech dekad. Zwłaszcza na ewolucyjne upłynnienie rezerw dolarowych. Jak już one spadną do bezp. poziomu, to Pekin zaatakuje. Ale nie głowicami nuklearnymi, lecz np. wprowadzeniem standardu złota na yuanie. Wówczas i tzw. Zachód, i Rosja, w 48h zbankrutują… Tak to widzę.

Powered by WPeMatico

No Comments

Comments are closed.